Gra o napadach dla ekipy znajomych. Prawdziwe skradanie się, napięcie i tryb rywalizacji, w którym liczy się każda sekunda.
Z jednej strony masz dobrze zaplanowaną robotę. Z drugiej — własną ekipę, która prędzej czy później to wszystko zepsuje.
Widzisz, jak blisko jesteś wykrycia, kamery do zhakowania albo rozwalenia, radio strażników, wleczenie ciał, ciche eliminacje solo i w duecie oraz zamki do otwarcia na dwa różne sposoby.
Menu Trolla, którym ktoś w ekipie może ci zepsuć skok, rola Detektywa próbującego go namierzyć i częste autosave'y, bo inaczej stracicie godzinę roboty przez banana.
Dwa różne sposoby grania w jednej grze — spokojny skok ze znajomymi albo starcie drużyn.
Pierwsza mapa: średniej wielkości bank z trzema wejściami o różnym poziomie trudności, prowadzącymi do wspólnego wnętrza.
Pole widzenia strażnika pokazuje kolorem, jak blisko jesteś wykrycia.
Zhackuj albo rozwal — każda opcja ma swoje konsekwencje.
Masz chwilę, żeby ich przechwycić, zanim wezwą wsparcie.
Schowaj dowody, zanim ktoś zacznie zadawać pytania.
Solo albo w duecie — obezwładnienie razem z partnerem.
Dwa sposoby otwierania — pokrętłem albo wielopinowym wytrychem.
Robimy CrewHeist w małej ekipie, na Unreal Engine 5. Zaczęło się od jednego pomysłu: gry, w której największym zagrożeniem podczas skoku nie są strażnicy, tylko własna drużyna.
Nie robimy tego dla inwestorów — siedzimy przy tym po godzinach, bo sami chcemy w to zagrać. Gra będzie darmowa, a zarabiać będziemy wyłącznie na kosmetykach. Zero pay-to-win.
Garstka ludzi, która ogarnia kod, mapy i dźwięk naraz — bez korporacyjnego rozdmuchania.
Szybkie decyzje, częste aktualizacje, bez wielomiesięcznej ciszy między nowinkami.
Najpierw jedna solidna mapa banku, potem kolejne tryby, mapy i kosmetyki.